Archive for August 11th, 2010

How can I drink all the bottles from inside my bag?

Jest to dzień banalny. Taki dzień, poza wszystkimi banałami charakteryzuje niewielka ilość refleksji z pogranicza ironii i rzeczywistego zrozumienia dot. zjawisk zupełnie nieważnych. Jednym z takich zjawisk jest pewna osoba, którą w pierwszym mentalnym odruchu, do głowy przyszło mi nazwać Kwiat Lotosu. Wiem, że to bardzo głupie, ale nie muszę jakoś zastępować prawdziwe nazwiska, tudzież pseudonimy, bo inaczej spotkać by mnie mogło wiele przykrości. Nie żebym miał jakiś problem z przykrościami ogólnie, ale w tej chwili mam naprawdę za dużo roboty, żeby sobie jeszcze tak niepotrzebnej dokładać. A i nie będę godzinami myślał nad jakimiś etykietkami, bo nie mam na to czasu…

Kwiat Lotosu charakteryzuje nader rozwinięty zmysł pseudoanalityczny i to nas łączy. Ciągłe rozmyślanie o pierdołach, o zupełnych pierdołach oraz o pierdołach ostatecznych. Wszystkie te kategorie służą określaniu tego jak bardzo nieistotna dla nikogo i niczego poza zakątkiem beznadziei, który pielęgnuje każdy, nawet inteligenty, umysł, są kwestie, które stają się przedmiotem takiej “analizy”. Oczywiście, ja prowadzę ją w sposóbHmm… Dochodzący, by tak rzec. Jak stoję w korku w autobusie np. A jak robię coś poważnego to oczywiście nie (to nas różni). Różni nas także to, że ja nie zawracam tymi bzdurami innym głowy… Chyba, że ktoś czyta to gówno… No, ale to już nie moja wina. Tylko jest jeszcze jedno podobieństwo — jak ja mam to wszystko pokazać, powiedzieć… Kiedy? Po co? :) Heh :)

No Comments