Aktywny rytm mieszczański


Mieszczański chyba nie, raczej miejski… Choć mieszczański w tym sensie, że organizacyjnie wyznaczony przez czynności typowe dla grupy, którą niektórzy (z upodobaniem godnym sprawy dużo bardziej pożytecznej) nazywają mieszczaństwem. Aktywny dlatego, że obejmuje praktyczni całość obowiązków domowych — zostałem dzisiaj ukurowiony. I bardzo mi się to podoba. Zajmowałem się dzieckiem, odkurzałem, myłem podłogi, dwa razy gotowałem, a w międzyczasie nasrałem jeszcze fotografii na FaceBooka (a wczoraj wieczorem na Picassę). Na koniec dnia, pomimo przeziębienia, wybrałem się z dzieciejem i partnerką na basen. Cieszę się, że się na to zdecydowałem — jechaliśmy w zajebistej burzy, a na basenie odkryłem saunę parową. Niestety moja próżność nie została dzisiaj zaspokojona co straszliwie mnie irytuje… Na ponad 100 zdjęć, które umieściłem na FaceBook-u poszły może ze dwa komentarze… Dobrze, że się dziś napracowałem i nie mam się za bardzo siły denerwować, bo inaczej musiałbym zażywać tabletki firmy Torbopharm.

Eh, ludzie to mają problemy…

  1. No comments yet.
(will not be published)