Archive for category България

Ja byłem szedłem… fakfakfakfakfak…

I was surely gonna’ go to sleep and I would have slept really well hadn’t it been for the late night unprovoked aggression. I will sleep well, but a lot worse and a lot shorter as this puts me through a series of afterthoughts on the mistaken decisions I took in the past (+ other destructive activities). Good C. Isaak is playing in the backgroud. Good I have good ear — I can hear the difference between Marantz/Mission combination and Lidl/PLN200 one. Fuck it.

One more good new — Bulgarian beer called… No way… I forgot… Now, this is really pathetic. Let me check…

OK — It’s Шуменско Специялно (Shoomensko Spetzialnoh). Looking for it I came accross the following site — BulgarianBeer.com The site — in general — sucks visually and from other points of view as well, but it is at least a bit informative. For example I’ve just figured out that this beer’s brewery is owned by Carlsberg… Uh…

Aha, but what I meant to say is that this Шуменско Специялно tastes very much like Budvar. Good.

Well… I guess this entry kind of corresponds to the one about beer where Bepo’s left a comment. She’s been on my mind a lot lately…

No Comments

II Ryjoteka, czyli mafia-style capitalism in Bulgaria

Tak więc książeczka uwagi ogólnie godna, choć jej wartość wyznacza raczej faktografia i informacja niż jakieś zalety literackie, bo jest ich tam mniej-więcej zero. To takie krótkie dokończenie ad. poprzedniego wpisu… Jeszcze tylko dodam, że książka jest fatalnie wydana. Papier i druk do dupy, korekty jakby w ogóle nie było (a już interpunkcję to mają tak zwaloną, że Panie Boże Katolicki & Prawosławny), a fota na okładce jak zrobiona z telefonu komórkowego… No, normalnie masakra. Ja bym to lepiej im złamał i wydał, i to za darmo ze względu na wartość książeczki… Ale cóż. Mogę tylko Wam poradzić co byście nie wydawali czasem niczego w Ню Медия Груп. Nawet strony internetowej nie mają.

OK, a teraz do rzeczy zawartej w pierwszej części tytułu, czyli o ryjach. Powszechnym określeniem na bułgarskich tępawych osiłków, którzy przerodzili się (z pomocą przedstawicieli tzw. klasy politycznej, dla której drzwi do akumulacji pierwotnej się otworzyły na ościerz) w bułgraską mafię jest słowo “мутра”, po polsku oznaczjące ni mniej, ni więcej jak własnie “ryj”, względnie “morda” (ale zdecydowałem się na intepretację pierwszą, bo w PL druga będzie się za bardzo kojarzyła z “mordo Ty moja” i kampanią PiS-u). Innym bardzo często używanym określeniem jest słowo “борец”, które w tłumaczeniu na polski oznacza “zapaśnik”. Oczywiście oba te określenia nie wzięły się z nieba, lecz są odzwierciedlaniem odpowiednio: osobników o twarzach rzeźbionych wyłącznie wiatrem i zawodu, który uprawiali oni zanim przekwalifikowali się na gangsterów. Oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo to raczej kolesie, którzy zakładali pierwsze mafijne organizacje byli byłymi sportowcami, a wszystkim i tak kierowali wytrawni działacze partyjni sprzed 1989 roku wraz z kolegami z rozmaitych działów/służb podległych bułgarskiemu Ministerstwu Spraw Wewenętrzynych. Oczywiście, nie należy traktować tego zdania jako potwierdzenie wizji świata Kaczyńskich, którzy uważają, że “kumunę” obalili agenci bezpieki po to by stworzyć sobie nową platformę takiej samej działalności. Nie, nie. W ogólnie nie o to chodzi. Chodzi o – przepraszam, osoby wrażliwe na lewicową retorykę – naturę systemu kapitalistycznego. Otóż w tymże systemie obowiązuje, w okresie gospodarczego spowolnienia, masowe zwalnianie ludzi z różnych insytutucji i przedsiębiorstw. Tzw. transformacja ustrojowa (преход), polegał – w ostatecznym rozrachunku – na totalnym kryzysie (takie duże “gospodarcze spowolnienie”) wywołanym deregulacją wszystkich mechanizmów ekonomicznych, które wcześniej były bardzo do dupy, ale przynajmniej były, a na początku lat dziewięćdziesiątych zabrakło planu gospodarczego i – skutkiem tego – wody, chleba, prądu, strzykawek w szpitalach i, a jakże, pieniędzy. Przybyło za to innego dobra – głównie inflacji i bezrobocia. To ostatnie jest na tym etapie rozważań troszkę bardziej istotne, bo z MSW i różnych jego agend zwolniono w pierwszej połowie lat ’90 w Bułgarii blisko 20000 pracowników. Tak, słownie: dwadzieścia tysięcy. Ludzie Ci, zgodnie z nową filozofią raczyli wziać sprawy w swoje ręce i jęli oferować swoje kontakty, dojścia, tajemnice i umiejętności tym którzy połapali się o co w tym biega najszybciej – mafii. Oczywiście, nie tyle samej mafii, lecz nowopowstajcej strukturze – zbioru wspólnego wshodzących gwiazd bułgarskiej polityki, dawnych czynowników państwowych i zapaśników/ryjów. Стоев wyraził się o nich wszystkich w pewnym momencie (w programie telewizyjnym) w następujący sposób: “to nawet nie mafia, to po prostu grupa oligarchów-prostaków”. No i trudno się z nim nie zgodzić…

Bezpośrednią inspiracją zaś to sformułowania słóweczka “ryjoteka” był tytuł bloga, notabene również na BlogSpocie zawieszonego, a mianowicie – мутротека. Tak – MUTROTEKA.BlogSpot.com właśnie. Nie mam zielonej pojęciówki kto tego bloga prowadzi i skąd ma te informacje, które tam publikuje, ale podejrzewam, że nie są one jakoś tajne tylko taka osoba musi uważnie śledzić te sprawy. Jak się dowiem to Wam powiem :) Wpisów tam nie ma dużo, ale te co są, są bardo cenne, bo są takim abstraktem who-is-who in the Bulgarian mafia. Sam się z tego wiele dowiedziałem. Tak czy inaczej – przybliżę Wam niektóre ciekawsze postacie.

Aha, na koniec jeszcze tylko napiszę po co o tym piszę – ano dlatego, że Unia Europejska zamroziła ostatnio kaskę, i to sporą, za to że kiepsko walczą z korupcją i przestępczością zorganizowaną tamże. Po tym jak przezczytałem pierwszą część trylogii Стоева potwierdziłem już ostatecznie swoje przypuszczenie, że nadzieje unionistycznych urzędników są płonne, bo jak oni mają wziąść się tam sami za siebie? Żaden człowiek sobie własnymi rękoma karku nie ukręci, nieprawdaż?

Dobra, później znowu będę pisał…

No Comments

I Ryjoteka, czyli mafia-style capitalism in Bulgaria

Słuchajcie, jedną z aktywności jakie przejawiałem ostatnio to konsumowanie książki pt. “BG Кръстника – истинската история на Маджо”. Co oznacza tytuł dokładnie nie ma znaczenia. Jest to książka, która traktuje o bułgarskiej mafii. Ważna to mafia, bo rządzi krajem. Nie tak jak w Polsce – że się o tym gada i narzeka, że politycy to mafia itp. – nie. Tu chodzi o to, że różne gangi zwyczajnie zarządzają gospodarką bułgarską i rozdają karty na scenie politycznej. Opowiada o tym niejaki Георги Стоев. Facet poważny, bo sam był częścią machiny mafijnej i opisuje to co wie i tak jak umie. Nie umie najlepiej, zwłaszcza, że zdecydował się pisać te książki swoje nie jak zeznanie w prokuraturze, tylko jako beletrystycznie je dźwignął. Oczywiście jest to beletrystyka (przynajmniej tak twierdzi) w pełni oparta na faktach – jak mawiają co lepsi eksperci od polszczyzny – autentycznych. Napisał tych książek sześć. Chciał pisać dalej, ale go zastrzelili w końcu. Jego epopeja o bułgarskim podziemiu stała się rychło najczęściej kupowaną pozycją w Bułgarii i dalej utrzymuje się na topie. Autor prawie do końca był sekowany i lekceważony przez media głównego nurtu. Te zmuszone były zaintersować się nim pod presją atmosfery – wszyscy kupują tego kolesia, a my o nim nic. Zrobiły to jednak cokolwiek późno, bo gościa szybko sprzątnęli. Niedawno, w tym roku jakoś…

Temat jest to dla mnie bardzo ciekawy, bo – po pierwsze: interesuję się Bałkanami i tym co się tam dzieje; po drugie: bo od kiedy wyjechałem z Bułgarii nie mogłem śledzić wielu spraw tak dobrze jakbym chciał, a gazety i radio to nie to samo co siedzenie na miejscu rozpatrywanie tego w kontekście konkretnego klimatu, czasów, nastrojów społecznych itp.

Kniga nie jest napisana jakoś super dobrze, bo i z kolesia wielkiego literaty raczej zrobić by się nie dało. Ale inforamcji mnóstwo i to doprawdy – mówiąc Kaczyńskim – porażającej niekiedy.

Temu, że go kropnęli kilka słów poświęciła nawet “Wyborka” i parę poratali internetowych w tym kraju. Oczywiści pisali jego nazwisko jako Stojew… Ech, Ci Polacy są zupełnie popaprani. Normalnie to “rusków” nie lubią, ale jak rusyfikować nazwiska innych Słowian to są pierwsi ZAWSZE. Ale co tam…

O książce nic nigdzie praktycznie nie napisali więcej. Ja dodalem po angielsku opis tej książeczki w swojej wirtualnej bibliotece w portalu TwarzKsiążka.kom – polecam go w ogóle… :) Tu macie odnośnik do tego centralnie… Ale trzeba się zalogować… Zrobić se konto i w ogóle…

Na portalu Mafia News znalazłem też ciekawą notkę ad. tego jak go rozwalili.

No dobra… Tak czy inaczej. Podałem te odnośniki, żebyście wiedzieli, że nie pociskam tu jakichś bzdurek dla córek tylko prawdę :)

Naszukałem się w internecie sporo w ogóle o bułgarskiej mafii i fajne rzeczy nawet znalazłem, ale o tym jutro może, bo mi się kurde spać zachciało i to mocno cholera…

NaRa…

Tu bi kontinjud.

No Comments