Archive for category Whoa…

http://on.fb.me/ACcNri — Citk, citk, Magda…

Magda, nie mogę się oprzeć — czytając Twój komentarz — dziwnemu wrażeniu, że próbujesz oczyścić matkę Twojej imienniczki ze wszelkiej odpowiedzialności. Ale, OK… Po kolei.

  1. Skąd wiem, że to było dzieciobójstwo * Najważniejszym obowiązkiem rodziców jest umiejętna, kompetentna i troskliwa opieka nad dzieckiem. Jak Ci zapewne doskonale wiadomo rodzice stawiani są niejednokrotnie w bardzo skomplikowanych okolicznościach i muszą działać tak, by zapewnić dziecku dobrobyt materialny i emocjonalny co bywa niekiedy wyjątkowo trudne, czasem niemożliwe. Co jak, co jednak — umiejętność prawidłowego noszenia dziecka (w kocyku czy bez) to kwestia już nawet nie fundamentalna, ale jakaś taka mega-hiper-podstawowa — jak oddychanie. Rodzice są w pełni, w 110% odpowiedzialni za wszystko (od A do Z, od zera do nieskończoności) co dziecko robi lub co się z dzieckiem dzieje. Nie ma żadnych okoliczności łagodzących, gdyż dziecko jest od nich zupełnie, totalnie, absolutnie i całkowicie zależne. Śmierci półrocznego dziecka — czy zostanie ono zabite przez niecierpliwą opiekunkę, czy utonie w wannie, czy spadnie na nie tasak czy w końcu uderzy potylicą w jakiś próg — winni są rodzice (być może ktoś inny albo coś innego także, ale rodzice na pewno i to w pierwszej kolejności). Nie wiem jak daleko idący relatywizm moralny i jakie fałszerstwo elementarnych reguł odpowiedzialności rodziców za dziecko należałoby zastosować, by odejść od tej zasady. Stąd — dzieciobójstwo. To jednak kwestia terminologiczna, techniczna.
  2. “Szpadel” stąd, że Katarzyna W. zakopała zwłoki dziecka zamiast wezwać lekarza. Read the rest of this entry »

, , , , , , , , , , ,

No Comments

Budapest 2011 — Fuck Austerity

, , , , , , , , , ,

No Comments

Pracodawcy i pracownicy (Kurier Warszawski 1881)

BoleslawPrus

Bolesław Prus (Foto: WikiSource)

Polecam Waszej uwadze ten, miejscami cholernie naiwny, ale — przynajmniej tak wypada założyć — jak na tamtą epokę, głęboki tekst. Autorem jest Bolesław Prus. Z jednej strony mamy raczej intuicyjne poparcie kwestii społecznych, naturalnie bliskich jakiejś ogólnohumanistycznej przyzwoitości, z drugiej zaś intuicyjne, a więc fatalnie na ogół uzasadnione, rzecznictwo robotników. Autor miesza wątki moralne świadczące za jego pro-społecznym stosunkiem z jakimiś bardzo ogólnymi i oględnymi odwołaniami do zdrowego rozsądku, który niechybnie owocuje archetypem dwóch nader nieprzyjaznych pracownikom zjawisk — “dialogu społecznego” i “państwa/polityki miłości”. Tekst napisał Aleksander Głowacki, znany szerzej (tzn. szerzej w polskiej literaturze, bo w społeczeństwie to raczej nie za bardzo…) jako Bolesław Prus (Tak, tak… Ten od „Faraona” i „Lalki”). Read the rest of this entry »

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

No Comments

Kati, kati, bełti…

Kim był ostatni wykonawca wyroków śmierci – czyli mówiąc normalnym językiem po prostu kat – w Polsce? Czy inteligentnym, zdolnym do refleksji moralnej, lecz mimo to przekonanym o słuszności tego, co robi człowiekiem – jak wynikałoby z wydanej w 1996 r. książki Jerzego Andrzejczaka „Spowiedź polskiego kata” – czy może raczej nieumiejącym sklecić trzech poprawnych zdań prymitywem, jak wskazywałby opublikowany w 2004 r. na łamach „Rzeczypospolitej” artykuł Wojciecha Knapa „Ani sznura, ani szczęścia”? Nie wiadomo – wydaje się jednak, że istnieją poważne powody, by przypuszczać, że to właśnie ta druga wizja polskiego „egzekutora sprawiedliwości” odpowiada prawdzie.

To fakt, że Wojciech Knap nie znał kata (a właściwie katów – bo jak wynika z jego tekstu, wykonawców kary śmierci było dwóch – zob. też opublikowaną w “Gazecie Wyborczej” z 13.11.2007 r. rozmowę Mikołaja Lizuta z Andrzejem Rzeplińskim „Dwóch zawodowych katów”) osobiście. Będąc jednak pracownikiem Centralnego Zarządu Służby Więziennej i prezesem warszawskiego koła Polskiego Towarzystwa Penitencjarnego Knap według wszelkiego prawdopodobieństwa spotykał się z ludźmi, którzy z katem mieli bezpośredni kontakt. Czy z katem zetknął się bezpośrednio i rozmawiał Jerzy Andrzejczak? Nie da się oczywiście bezpośrednio udowodnić, że nie. Jednak pewne informacje rzucają pośrednie wprawdzie, ale mimo to dosyć jasne światło na kwestię rzeczywistego prawdopodobieństwa spotkania Andrzejczaka z katem. Pomijając to, co w swym artykule napisał Wojciech Knap: znany publicysta prawny Stanisław Podemski pisał w jednym z rozdziałów swego znakomitego poniekąd „Pitawalu Peerelu”, że usiłował dotrzeć do katów i porozmawiać z nimi. W jednym przypadku spotkanie takie okazało się fizycznie niemożliwe, bo kat już nie żył, wszelkie próby nawiązania kontaktu z drugim katem spełzły na niczym. Read the rest of this entry »

, , , , , , , , , , , , , , ,

No Comments

Jak to czasem można na co trafić ciekawego… Fajga Jofe — piękne imię, piękne nazwisko, wybitna twórczość!

Fajga Jofe

Muzykę do piosenki Bal na Gnojnej (zwanej także Balem u Starego Joska, Balem u Grubego Joska) skomponowała Fanny Gordon (wł. Fajga Jofe), słowa napisali Julian Krzewiński i Leopold Brodziński. Ta warszawska podwórkowa ballada wykonana została po raz pierwszy w Teatrze Operetkowym 8.30 w Warszawie.

„Knajpa, a oficjalnie herbaciarnia (herbatnia) u Grubego Joska (Józefa Ładowskiego) znajdowała się przy ulicy Rynkowej 7 w rejonie ulicy Grzybowskiej i Placu Żelaznej Bramy (do 1902 roku nosiła ona nazwę Gnojnej, ponieważ w XIX wieku składowano tam gnój, wywożony z koszar Wielopolskich). Otwierana była o godzinie drugiej w nocy. Pod koniec lat 20. i na początku 30. cieszyła się ogromną popularnością wśród mieszkańców Woli, handlarzy i tragarzy z Hali Mirowskiej, a także wśród gości luksusowych nocnych lokali (zwłaszcza Adrii), którzy po ich zamknięciu, przenosili się nad ranem do Sielanki, Kasztelanki i Hrabiny na Czerniakowie, Narcyza na Żurawiej, Pod kogutem na Woli lub Grubego Joska, ceniąc sobie niepowtarzalną atmosferę tych lokali i autentyczny warszawski folklor”. Read the rest of this entry »

, , , , , , ,

No Comments